poniedziałek, 18 lipca 2011

"Podmorska wyspa" Isabel Allende






















Magia.

Zawsze z dużą trudnością przychodzi mi pisać o książkach w jakiś sposób niezwykłych. Czuję się wtedy źle, gdyż wiem, że nie będę umiała przekazać wszystkich moich uczuć, napisać wystarczająco, na ile zasługuje przeczytana książka. Teraz czuję coś podobnego - kłębią się we mnie przeróżne uczucia, a ich forma jest daleka do uporządkowanej.
Jednak... czy to właśnie nie wpisuje się w rytm opowieści, gdzie muzyka bębnów i ognisty taniec jest jej częścią? Mój jest taniec rozbudzonych myśli.

Już dawno chciałam sięgnąć po powieść chilijskiej pisarki Isabel Allende, szczególnie interesował mnie debiutancki utwór -"Dom duchów. Los zdecydował, że zaczęłam jednak od końca, od najnowszej powieści wydanej pięknie w zielenie i błękity, które to połączenie nazywam kolorem morskim. Najodpowiedniejszym dla "Podmorskiej wyspy"

Spróbuj, drogi czytelniku pomyśleć o Nowym Świecie. Kiedy ja to czynię, stają mi przed oczyma poszukiwacze przygód, naukowcy, kilometry nieznanych ziem, które czekają na odkrycie. Jednym słowem - niezwykłość i tajemnica.
Rzeczywistość jednak daleka była od mojej lukratywnej wizji. Nowy Świat to piękne określenie miejsca, w którym kiełkowały wielkie pokłady nienawiści i rasizmu.
Kiedy brałam do ręki  książkę zadałam sobie pytanie : "Czy na pewno chciałabym się tam przenieść? Co chce mi pokazać Isabel Allende?"
Wtedy właśnie autorka zaczęła czarować.

Poznajcie dziewięcioletnią Zarité, zwaną Tété - murzyńską niewolnice, która zostaje kupiona przez sławną kurtyzanę Violette, jako służącą dla żony jednego z jej byłych kochanków - Valmoraina, bogatego plantatora trzciny cukrowej. Zapamiętajcie to nazwisko, odtąd bowiem, będzie on panem małej Tété, a z nią - naszym.
Opowieść Zarité, którą snuje przez wiele, wiele lat swojego życia to historia niewolnictwa - przejmująca i dramatyczna, opisana oczami kobiety, z którą się uosabiamy. Jej życie - pełne bólu i niesprawiedliwości było tak podobnym do życia setki tysięcy "mówiących narzędzi" i to tych "uprzywilejowanych", bo służących w domu. To opowieść o pragnieniu wolności, dramatycznych wyborach, nieznanej przyszłości. Ale również, a może przede wszystkim, o miłości. Uczuciu łączącym matkę i dzieci, mężczyznę i kobietę.

"Podmorska wyspa" to jedna z tych książek, które zawierają w sobie cząstkę czasów, o których opowiadają. Naprawdę. Czytając, wszystko wydaje się takie rzeczywiste, wręcz namacalne - ciągnąca się kilometrami plantacja trzciny, zapach murzyńskiej wioski, pożar miasta Le  Cap. Tak autentycznie opisane są stany szaleństwa, zaślepienia, uczucia: nienawiści, trwogi, bólu . Wszystko idealnie ze sobą współpracuje - dialogi, z monologami, dłuższe opisy z chwilami, gdy akcja momentalnie przyśpiesza.  Również styl pisarki, bogaty w wyrazy charakterystyczne dla tamtego miejsca i czasów (wyjaśnione za pomocą słowniczka na końcu książki) dał niezwykły efekt.

Dla wszystkich szukających dobrej literatury, odciągnięcia się na chwile od spraw bieżących, tak silnie absorbujących - będzie to idealny wybór.
Pozwólcie dać się porwać opowieści Zarié, dołączyć do niezwykłego tańca wolności, który trwa po dziś dzień.

22 komentarze:

  1. Z przyjemnością sięgnę po tę powieść :D

    Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją w swojej domowej biblioteczce :)
    Cieszę się, że jest warta przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem właśnie po lekturze "Domu duchów" i byłam pod wrażeniem

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym przeczytać tą książkę.
    Czytając ,,Przeminęło z wiatrem,, pomimo ogromnej egzaltacjii, czułam również niedosyt.
    Wspaniała kreacja Południa, tylko tak dość nierealna.
    Panowie żyjący w zgodzie z niewolnikami.
    Lekka bajka.
    Z miłą chęcią powędruję, więc w świat trochę bardziej rzeczywisty :)
    Tym bardziej,że tak zachęcasz:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam okazję ją przeczytać, ale mimo to zdecydowałam się na coś innego...

    OdpowiedzUsuń
  6. wszyscy tak wychwalają tą książkę ,że nie sposób nie sięgnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Poluję na tę książkę. Nikt nie napisał o niej złego słowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Całym sercem podpisuję się pod twoją recenzją. Niedawno skończyłam czytać książkę i zgadzam się - magia w czystej postaci :) Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  9. Praktycznie w każdej księgarni książki Allende atakują ze wszech stron, a ja pomimo tego żadnej nie przeczytałam. Cóż, teraz chcę. A konkretnie chcę "Podmorską wyspę".

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozumiem Twoją niemoc w stosunku do takiej książki. Po wymagających, pięknych lekturach zawsze czuję się jedynie marnym pyłem, maleńką istotką wobec kunsztu pisarskiego autora i wielorakości zawartości. Poradziłaś sobie z tym zadaniem doskonale, bo choć nie czytałam "Podmorskiej wyspy", Twoja recenzja emanuje jej magią i ogromną wartością literacką.

    Gorąco Cię pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nic dodać, nic ująć :)
    Pięknie to opisałaś a Podmorska wyspa i mnie urzekła :)

    (Przepraszam, omylnie kliknęłam w komentarze poniżej. Ale już wszystko powinno grać) :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja dalej mam "Podmorską wyspę" przed sobą. Czytałam już masę pozytywnych opinii na temat tej książki, przyznam szczerze, że Twoja chyba najbardziej mi się spodobała :)
    Mam nadzieję, że w mojej bibliotece mają już Allende :)
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze raz ja: Informuję że wytypowałam Cię do One Lovely Blog Award :D
    Więcej informacji znajdziesz w dzisiejszej notce na moim blogu.
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  14. Elino, Ty to potrafisz zachęcić. :)
    Widzę, że czytasz "Dawida Copperfielda", jestem ciekawa, jakie będą Twoje wrażenia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ucieszyłam się bardzo, że wybrałaś książkę właśnie tej Autorki, jako że kusi mnie ona już od dawna swoją zmysłowością, polotem i wszechobecną magią w opowiadanych historiach. Z regału spogląda "Ewa Luna" i nie mogę się doczekać konfrontacji z tą genialną Autorką, która swoim stylem porwała miliony czytelników na całym świecie. Poza tym krótka nota na okładce książki, o której wspominałam niezwykle mnie zachęca: "...pisarka wprowadzi nas w swoją baśń tysiąca dni i nocy, w której rzeczywistość miesza się z cudownością, miłość odnosi tryumf nad nienawiścią, radość życia zwycięża nędzę i upokorzenie." To coś, czego mi teraz z pewnością potrzeba! Sądząc po tym, że nasz gust czytelniczy jest dość podobny, wnioskuję, że i mnie Allende porwie :)
    I jeszcze słówko co do tej trudności z przedstawianiem powieści pięknych, tych, które w jakiś sposób nami zawładnęły i nas uwiodły. Często zdarza mi się pisać o takiej właśnie książce kilka razy, ciągle coś zmieniając, próbując oddać to, co mnie w niej zachwyciło. Niezwykle trudne to zadanie, choć Tobie poszło ono genialnie! Już czytając Twoje słowa poczułam niejako ten magiczny klimat powieści Allende. Czuję się absolutnie zachęcona :)
    Pozdrawiam Cię ciepło

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej, z przyjemnością informuję, że nominowałam Cię do nagrody One Lovely Blog Award c:
    Szczegóły w najnowszym poście c;

    Buziaki ;**

    OdpowiedzUsuń
  17. Zostałaś nominowana do One Lovely Blog Award i zapraszam do zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zostałaś nominowana w One Lovely Blog Avard ;] Więcej u mnie ;]

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też z kolejną nominacją ;). Ale żeby było oficjalnie:

    Mam przyjemność oznajmienia Ci, że nominowałam Cię do nagrody One Lovely Blog Award. Jeżeli będziesz miała ochotę wziąć udział w zabawie- szczegóły w poście na moim blogu :).

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na jakąkolwiek powieść Allende czaję się od bardzo dawna, czas kupić :)

    Poza tym... Mam przyjemność ogłosić, że nominowałam Cię do One Lovely Blog Award :) Szczegóły u mnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapraszam na mojego bloga, ponieważ zostałaś nominowana w One Lovely Blog Award :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Yo soy chilena, como Isabel Allende, y les puedo decir que todos sus libros son fantásticos. Les recomiendo "El cuaderno de Maya" "El plan infinito", "Paula" "Mi país inventado", en fin, todos vale la pena leerlos.
    Además, hay una escritora que me gusta mucho, Marcela Serrano, tiene unos libros preciosos, "El albergue de las mujeres tristes", "Diez mujeres" (el último), "Hasta siempre mujercitas", etc. También vale la pena leerlos.

    Saludoshttp://lulurulitos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń